[Godzinę później]
- Jak długo jeszcze będziemy czekać? - zapytała po raz wtóry Barbara, stojąc ze skrzyżowanymi ramionami na piersiach.
- No nic, czas wyruszać. Chyba nie ma... - zaczął Legolas, zakładając łuk na ramię.
- JUŻ JESTEM! - rozległ się krzyk i na Plac wleciała zdyszana wróżka - Tylko... Muszę.... Złapać.... Oddech...
- Aleksandra Szlachetna - rzekła Emilia, podeszła do brunetki i uścisnęła ją delikatnie - Nic się nie zmieniłaś.
- My... Mamy podróżować z... Kobietami? - zapytał osłupiały Aragorn, marszcząc brwi.
- Tak, lecz to nie problem - odpowiedział pośpiesznie łucznik i mruknął coś do mężczyzny - Ruszajmy już.
Blondyn gwizdnął krótko a na Plac wbiegło pięć koni, w tym dwa jednorożce - jeden czarny, drugi biały.
- Więc to jest ta niespodzianka, Gandalfie? - zapytała czarodziejka, uśmiechając się promiennie - Dziękuję!
Szatynka, nie zwlekając, wsiadła na rumaka i chwyciła lejce. Barbara zmieniła się w wilka, Emilia zajęła miejsce na swoim wierzchowcu, Aleksandra przygotowała się do lotu. Gandalf zaś już siedział na jednorożcu, tak samo jak Legolas, podczas gdy Aragorn dopiero wsiadał.
~Parę godzin później~
- Wie ktoś w ogóle gdzie my jedziemy? - zapytała Błękitna, mrużąc oczy - Bo ja nie mam zielonego pojęcia.
- Nie martw się, ja wiem gdzie jedziemy - odparł Aragorn, uśmiechając się z wyższością.
- On sobie kiedyś krzywdę zrobi tym swoim gadaniem - mruknął Legolas, kręcąc głową z dezaprobatą. Znajdująca się za nim Emilia zaśmiała się cicho, odgarniając włosy za ucho.
- Ej, wilczyco! - zawołał brunet, odwracając głowę w kierunku Barbary - Lepiej zmień się w człowieka, bo. niedługo wjeżdżamy do miasta!
Zanim mężczyzna skończył mówić, zamiast wilka patrzył na wściekłą dziewczynę.
- Aragornie, ty już lepiej siedź cicho - warknęła Szlachetna, podlatując bliżej niebieskookiej Walecznej.
- Stop! - krzyknął Gandalf i cała grupa gwałtownie się zatrzymała - Mamy rozdroże.
- Emilio, jak sądzisz? Miasto, czy las? - zapytał łagodnie Legolas, zerkając na elfkę.
- Czemu pytasz się jej o drogę? - prychnął Aragorn, marszcząc brwi - To oczywiste, że jedziemy przez miasto.
- Czemu, pytasz... A jak myślisz, dlaczego ona ma przydomek "Sprawiedliwa"? Albo dlaczego Barbara jest "Waleczną"? A Aleksandra "Błękitną"? O i nie wspominając o Aleksandrze Szlachetnej i Gandalfie Białym! - odparł rozdrażniony elf, mierząc wzrokiem mężczyznę - Wszystko ma swój powód. Emilia umie sprawiedliwie coś ocenić lub wybrać lepsze rozwiązanie. Barbara, jak mniemam, jest niedościgniona w walce mieczem lub inną bronią. Aleksandra zapewne włada najlepiej wodą albo inną błękitną cieczą czy czymś. Druga Aleksandra... To tylko moje przypuszczenie, ale druga Aleksandra ma szlachetne serce i nigdy, przenigdy nie zdradza przyjaciół. Zrozumiałeś wreszcie?
- .... Tak - odparł zgaszony Aragorn - Emilio zdecydowałaś?
Elfka wahała się przez sekundę i udzieliła odpowiedzi.
sobota, 28 grudnia 2013
Rozdział 3
poniedziałek, 23 grudnia 2013
Rozdział 2
{Narrator}
Aragorn niecierpliwie krążył w kółko a stojący obok niego Legolas wpatrywał się w horyzont.
- Kiedy przybędą? - zapytał mężczyzna, rzucając elfowi krótkie spojrzenie.
- Niebawem. Uspokój się - rzekł miękkim głosem blondyn, nie ruszając się z miejsca. Ze wschodem słońca na plac weszła brązowowłosa elfka w stroju z futerkiem (albo, jak to mówi współzałożycielka "fuferkiem" dop. Współautorka). Aragorn zatrzymał się jak wryty a Legolas uśmiechnął się pod nosem.
- Legolasie - powiedziała z zaskoczeniem niebieskooka - Nie spodziewałam się tu ciebie.
Po tych słowach elfka ukłoniła się, ale blondyn tylko przewrócił oczami.
- Emilio, cieszę się, że widzę cię ponownie - odrzekł łucznik, również się kłaniając - Aragornie, zechciej poznać moją przyjaciółkę, Emilię Sprawiedliwą.
Podczas gdy brunet i niebieskooka się witali na Plac przybył Gandalf a za nim szatynka w kapturze.
- Witaj Gandalfie! - krzyknął Aragorn a blondyn lekko się skrzywił - Przyprowadziłeś ze sobą towarzystwo, jak widzę.
Czarodziej kiwnął głową i zbliżył się do pozostałych.
- To... Towarzystwo, jak to określiłeś, to mój uczeń - odrzekł białobrody, gdy dziewczyna zdjęła kaptur, ale była odwrócona tyłem do reszty.
- Trochę wątły ten chłopak - rzekł brunet, nie zauważając ostrzegawczych znaków łucznika. Szatynka powoli odwróciła się w stronę mężczyzny a w powietrzu wisiała groźba.
- Cożeś powiedział? - zapytała cicho czarodziejka, a jej palce zacisnęły się na kosturze jej laski. Na szczęście Aragorna w tej samej chwili na Plac wbiegł olbrzymi wilk i siadł na ziemi, przez co wszyscy podskoczyli.
- Barbara Waleczna, jak mniemam - rzekła cicha dotąd Emilia, uśmiechając się szeroko - I Aleksandra Błękitna. Brakuje jeszcze tylko jeden osoby.
Szatynka podbiegła do elfki i uścisnęła ją a to samo chwilę później zrobiła Barbara, gdy przemieniła się w człowieka.
- Dobrze was widzieć, nie ma co - mruknęła brązowowłosa i zachichotała widząc minę Aragorna.
sobota, 21 grudnia 2013
Rozdział 1
WITAM! Tak, coś mi odwaliło podczas rozmowy z przyjaciółkami i postanowiłam... A raczej postanowiłyśmy zrobić opowiadanie! I uprzedzam, blog jest WSPÓLNY z 2 innymi osobami. Więc jeśli jakieś zastrzeżenia albo pomysły to na nasz e-mail : rainbowshy42@gmail.com.
ENJOY!
----------------------------------------------------------------------------------------
{Narrator}
Dziewczyna z brązowymi włosami ćwiczyła właśnie walkę mieczem na polu, gdy podbiegł do niej jakiś chłopiec.
- O co chodzi? - zapytała zdyszana niebieskooka, chowając broń do pochwy.
- Mam pani przekazać wiadomość - odparł młodzik, podając wojowniczce mały zwinięty pergamin i odbiegł. Dziewczyna rozwinęła notkę i uśmiechnęła się po jej przeczytaniu.
"Czyli trza się przygotować na wyprawę..."
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Brązowowłosa elfka szła szybko i z gracją przez korytarz a jej biała jak śnieg suknia powiewała za nią.
Niebieskooka weszła do komnaty i stanęła przed biurkiem.
- Witaj ojcze - rzekła dziewczyna, odgarniając grzywkę z czoła - Wzywałeś mnie?
- Tak, córko - odparł starszy elf, wstając - Źle zaczyna się dziać na świecie.
- I co w związku z tym, ojcze? - zapytała brązowowłosa, mrużąc oczy.
- Musisz wyruszać w podróż. Masz jutro stawić się na Głównym Placu. Tam też przybędą twoi towarzysze - oznajmił elf i spojrzał z niepokojem na córkę.
- Dobrze, ojcze. Pójdę się przygotować - oznajmiła elfka i wyszła z komnaty.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Krótkowłosa szatynka stała ze skrzyżowanymi ramionami na piersi i wyraźnie była zła.
- Nie moja wina, że to takie skomplikowane! - warknęła niebieskooka a znajdujący się przed nią mężczyzna z białą brodą i takiego samego koloru szatą westchnął.
- To wcale nie jest skomplikowane. Po prostu musisz się skupić - odparl starszy, gdy nagle podeszła do niego nieznajoma kobieta i zaczęła szeptać mu coś na ucho.
Po chwili, nowo przybyła odeszła a białobrody skierował wzrok na szatynkę.
- O co chodzi, Gandalfie? - zapytała krótkowłosa, odgarniając nikłą grzywkę na bok.
- Musisz się przygotować na wyprawę - odrzekł mężczyzna - Jakby to powiedział Thranduil, nadchodzą mroczne i niebezpieczne czasy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Brązowowłosa wróżka leciała spokojnie do domu a nad każdym jeziorem sprawdzała jak wygląda. Gdy była już na miejscu, na klamce zauważyła wiadomość. Rozwinęła ją i przeczytała a jej brwi zmarszczyły się. Zatrzepotała niespokojnie skrzydłami i weszła do środka. Brązowooka wzięła najmniejszą torbę i stanęła przed szafą. "No to mamy problem..."
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wstęp & Bohaterowie.
Niestety, trochę próżna i źle znosząca krytykę. Za to jest świetną i wierną przyjaciółką! Leniwą, ale co tam, nie tylko ona. Uwielbia wszelkie błyskotki, lecz przez to łatwo można ją przekupić. Trudno i tak jest kochana.